------
SAKURA:
Nie wiem, naprawdę
nie mam pojęcia, czy dobrze robię. Zachowuję się niczym bohaterka jakiegoś
przesłodzonego romansu, czekająca aż chłopak wyzna jej miłość i na rękach
zaniesie ją do sypialni. Tyle że tam wszystko jest idealne i wszystko można
sobie wybaczyć. Tu jeden błąd może zniszczyć cały związek.
Wiedziałam, że nie
powinnam ulegać Sasuke. On jest takim typowym ideałem: dlatego zastanawiałam
się tylko z jakiej książki wyszedł. To co się ze mną dzieje, jest nie do
opisania. Cholera, nie wiem... Wszystko wokół wydaje mi się teraz takie
chaotyczne, takie inne. Nie mam pojęcia co mi zrobił, jednak podjęłam decyzję:
będę walczyć o swoją wolność i nie dam się omamić, by potem mnie wykorzystał i
porzucił. Nie będę tak głupia jak bohaterki tych powieści. W końcu w tym
wypadku raczej nie ma mowy o szczęśliwym zakończeniu.
- Sakuro! Chodź tutaj! - zawołał Romino, a ja
przewróciłam oczami. Pewne jest, że ma dla mnie jakąś robotę, która nie ma
najmniejszego sensu, gdy wykonuje się ją pierdyliard biliardów razy dziennie.
Niestety, wujek postanowił ograniczyć moje konktakty z płcią męską (oczywiście,
to nie tyczyło się jego samego) do minimum od czasu, gdy przyłapał mnie i
Uchihę w swojej kuchni. Nadal był zły i bynajmniej nie miał zamiaru dać mi
spokoju. Najchętniej zamknąłby mnie w domu i powiesił na drzwiach tabliczkę
"Uwaga, płeć męska w przedziale wiekowym 17 – i dalej lat ma zakaz
przekraczania progu tego domu. Do odwołania!". Nie wierzyłam, żeby uważał,
że pociągają mnie mężczyźnie w wieku „i dalej”, ale znając jego zachowania i
stosunek do seksu, czy chociażby zwykłego trzymania się za ręce, to już niczego
nie byłam pewna. Wzdrygnęłam się na tą myśl.
- O co znowu chodzi? - westchnęłam, opuszczając
bezwładnie ręce, w geście poddania się. Nie miałam zamiaru się z nim kłócić.
- Mogłabyś skoczyć tu do sklepu po masło na kolacje? (by.
Karolina ; dop.aut. xD) - spojrzałam na niego wielkimi oczami, nie wierząc, że
mój wujek wie tyle o dzisiejszym społeczeństwie, a nie ma pojęcia ile
cholesterolu ma zamiar spożyć dzisiejszego wieczoru. Postanowiłam jednak tego
nie skomentować.
- A może frytki do tego? - odszczeknęłam się złośliwie.
- Wiesz Sakuro, zastanawiałem się ostatnio nad zmianą
zamka w drzwiach do TWOJEGO pokoju. - odrzekł niby niewinnie. Spojrzałam na
niego wielkimi oczami.
- Aha. - odburkłam mniej entuzjastycznie. Czyli jednak
jakaś część mojej hipotezy na temat zamknięcia mnie w domu była prawdziwa.
Odchrząknęłam wyniośle i z gracją wielkiej pani domu skierowałam się w kierunku
drzwi. Gdy już miałam chwytać za klamkę, usłyszałam westchnięcie wujka.
- Sakuro... - patrzył na mnie jak na kompletną debilkę.
Obróciłam delikatnie głowę w bok, dając znak, że go słucham. Patrzyłam na niego
spod półprzymkniętych powiek, jakbym była nawalona, a brodę miałam wysoko uniesioną.
Naprawdę coś ze mną nie tak. - Pieniądze. - wskazał na stół, gdzie leżały
wcześniej wymienione monety. Spojrzałam na niego zła.
- Wiem przecież. - mruknęłam jak głupia. Jednym susem
doskoczyłam do etażerki, chwyciłam pieniądze i szybkim krokiem wyszłam z domu.
Wiedziałam, że wszyscy są przeciwko mnie!
Stałam przy
wielkiej lodówce w supermarkecie i wybierałam masło. Naprawdę nie rozumiem nad
czym się tak zastanawiać. Wszystkie są tłuste, czworokątne i ohydnie żółte. Gdy
już miałam chwycić za pierwszą kostkę z brzegu, poczułam czyjeś dłonie na
ramionach i ciepły oddech na szyi. Serce mi zamarło.
- Hej. - usłyszałam uwodzicielski, rozbawiony głos, który
od razu poznałam. Wyciągnęłam rękę za siebie i chwyciłam jego włosy.
- Ty idioto! - pociągnęłam za kucyk Deidary, tak że
prawie leżał na ziemi, patrząc na mnie obruszony, otwierając usta i marszcząc
brwi. - Co ty wyprawiasz, do cholery jasnej?! - powstrzymywałam chichot. Mimo
wszystko, to był niezły żart.
- No co? O ile się nie mylę, mam prawo Cię podrywać! -
odrzekł wstając i otrzepując swoje ciemne jeansy.
- Taak? - zapytałam zdumiona. - A kto ci dał takie prawo?
- uśmiechnęłam się zadziornie.
- Sama mi je dajesz tak się zachowując. - odwzajemnił
uśmiech. - Co tu robisz? Nie powinnaś planować ślubu? - odgryzł się. Moja mina
wyglądała jakoś tak: ._. . Przynajmniej
tak mi się wydaje.
- Jestem po masło dla wujka... Nie ma co ze mną zrobić,
więc posyła mnie do sklepu co pół godziny. A ty co tu robisz? - zapytałam
podejrzliwie.
- Szukam Cię. - odpowiedział lekko. Uniosłam brwi.
- Po co?
Powolnym,
tajemniczym gestem wyciągnął coś co trzymał za plecami. Był to katalog.
- A to co, do diaska? – zapytałam wyciągając dłoń w
stronę gazety.
- No wiesz… - powiedział, patrząc na katalog i
przekartkowując go niedbale.
- No nie wiesz, nie wiesz. – pogoniłam go ruchem ręki.
Chyba nie wie, że marnuje mój czas, który powinnam spędzać nudząc się w domu i
oglądają telenowele z wujkiem… Tak, jasne, jasne.
- Bardzo podoba mi się ten zestaw. – obrócił katalog w
moją stronę i wskazał palcem na coś, na co nie zwracałam zbytniej uwagi.
Bardziej zainteresowało mnie…
- Co to, to - to? – prawie, że krzyknęłam zdziwiona i
rozbawiona. Poczułam potrzebę skorzystania z toalety. – Czy to jest lakier?!
Spojrzał na swój
paznokieć i momentalnie się zarumienił. Szybko cofnął rękę i schował ją do
kieszeni.
- Cooo? Jaki lakier, kobieto! Ty naprawdę masz jakieś
zwidy! – zaczął cofać się pospiesznie, jednak ja znów chwyciłam go za kucyka i
przyciągnęłam do siebie.
- Nie wywiniesz się tak łatwo… - powiedziałam ze
złowieszczym wyrazem twarzy. – Więc powiesz dobrowolnie, czy może mam to z
Ciebie wydusić? – w głowie już miałam tysiące szatańskich pomysłów by Dei
wyjawił prawdę. Huhu. Huhuhu!
- Dobra! Przyznaję się! No bo… - zaciął się i rozejrzał
rozpaczliwie. – No bo… Boo… Ja jestem aktorem! Tak! Aktorem, i to wschodzącym!
Będę gwiazdą! (:3)
Spojrzałam na
niego jak na pajaca. Zaczął gestykulować i prawie co się nie wywalił. Ale ja
nie zamierzałam tak łatwo odpuścić.
- Nic mi to nie wyjaśnia. Zresztą od kiedy chorzy
umysłowo mogą zostać aktorami? – przekrzywiłam głowę i pomyślałam, że
odstawiamy tu prawdziwy kabaret. Jednak niebardzo mnie to interesowało.
- No bo… Mamy teraz sztukę! Tak, właśnie! – powiedział
zmieszany.
- Jak się nazywa, może kojarzę? – Hm, hm?
- Ym… noo ten… Makbet! – powiedział, jakby go olśniło,
jednak po chwili entuzjazm w jego oczach zgasł.
- Aaa, Makbet… - powiedziałam powoli, niedowierzając mu
nadal. – A kogo grasz?
- No ten… Lady Makbet!
Spojrzałam na
niego zdziwiona.
- Czy Lady Makbet to nie kobieta? (Moje mądrości xD
dop.aut.) – Face Palm…
- Tak, no, ale jedna z głównych nie?
- No chyba tak… Kiedy gracie? – zapytałam niewinnie. –
Chętnie wybiorę się na takie przedstawienie. – dodałam dwuznacznie.
- Aj no wiesz, dopiero zaczynamy ćwiczyć… Wiesz o co
chodzi. – rzekł uśmiechając się sztucznie.
- Aha, no cóż… Jak już skończycie próby i będą już grane
właściwe przedstawienia, to wiesz, gdzie mnie znaleźć. Chętnie popatrzę jak
popełniasz samobójstwo w peruce. – uśmiechnęłam się wrednie.
- Jasne, jasne, że dam Ci znać. – uśmiechnął się widząc,
że zakończyłam temat. Próbował nie pokazywać tego, że go uraziłam, żeby nie
drążyć.
- No właśnie. I weź lepiej zmyj te paznokcie, bo
wyglądasz jak transwestyta. – zaśmiałam się.
- Tak, tak… - spojrzał na swoje paznokcie o kolorze
ognistej czerwieni i jego twarz przybrała niemal taki sam odcień.
- A wracając do tego co chciałeś mi pokazać… - podniosłam
katalog i skamieniałam. Żyłka na moim czole zaczęła pulsować na widok zastaw
weselnych w kolorze pudrowego różu i talonu zniżkowego na podróż poślubną do
Afryki z dopiską „Czekam na zaproszenie na ślub. Sakura Uchiha, pięknie brzmi
co nie? :3”.
Deidara już
otwierał usta, żeby coś powiedzieć, ale widząc parę wydobywającą się z moich
uszu, postanowił niezauważalnie się ulotnić.
- Nie spuszczaj oczu z drapieżnika, nie spuszczaj oczu z
drapieżnika… - szeptał sobie po cichu oddalając się tyłem. Zaczęłam biec w jego
stronę niczym taran i nie zważając na ludzi wokół wrzasnęłam:
- DEIDARA,
ZJEBIE!!!!!!!!!!!!!!!!!
-----
A więc sytuacja wygląda tak: rozdział był napisany już jakiś rok temu <xd> . Aktualnie, na prośbę moich "fanek" piszę jednopartówkę - ItaSaku (._.) . No. Taki rozdział na nasz tytułowy "Nowy początek" . Nie wiem, czy koniec też będzie nowy ;d . Ogl planuje niewielką zmianę w wyglądzie bloga, bo przypomina mi pracę 5letniego dziecka o: . Jeśli ktoś to jeszcze czyta... do Was ludzie! xD Robię to dla Was :3
Na koniec: chciałabym przeprosić za prawię 1,5 roczną przerwę i wszystkie błędy w tym nudnym, nic nie wnoszącym rozdziale xd . Pzdroo Kochani ;** nn spróbuje napisać jak najszybciej i chyba zaraz zacznę... .-.