-----
Czułam się osaczona, kiedy ciemne oczy bruneta bezlitośnie świdrowały mnie. Czułam się wręcz naga. Dobrze, że pod wpływem alkoholu robię się trochę czerwona, bo przynajmniej nie widać moich rumieńców.
- To co, jedziemy? Nie mam zamiaru stać tak do białego rana. - odetchnęłam z ulgą, gdy odwrócił ode mnie wzrok. Ale zaraz potem przełknęłam głośno ślinę, bowiem Sasuke zaczął się do mnie zbliżać niczym drapieżnik do swej ofiary. Zaczęłam się powoli cofać. Bogu dzięki, że za mną nie było żadnych stopni, bo ledwo chodziłam po równej nawierzchni. "Nie spuszczaj oczu z drapieżnika, on tylko czeka na twój błąd", przypomniałam sobie słowa z jakiegoś durnego programu. Nie, nie, nie! Poczułam ścianę za moimi plecami. Naparłam na nią całym ciałem. Uchiha podszedł do mnie i wziął na ręce. Byłam w szoku. Jednak zdziwienie szybko ustąpiło miejsca irytacji i złości.
- Co ty do chuja pana robisz?! - warknęłam mu do ucha.
- Wiesz co zauważyłem? - zupełnie zignorował moje pytanie. - Że o dziwo gdy jesteś pijana lepiej chodzisz tyłem niż przodem. Ale zważając na to iż nie jesteś krabem, wyglądałabyś dość idiotycznie idąc do tyłu. A ja nie chcę zrobić sobie siary, ty chyba też nie? - o czym on pierdoli?
- Po pierwsze: nie jestem pijana. Po drugie: przodem też dobrze chodzę. Po trzecie: siarę robię sobie tak samo gdy chodzę tyłem jak i kiedy pokazuję się z tobą. - zaczęłam dźgać go palcem w klatę. Muszę przyznać, miał swój sześciopak.
- Ty chyba rzeczywiście na mnie lecisz. - powiedział z tym swoim wrednym uśmiechem za co dostał w łeb. - Za co?! - dodał oburzony, jedną ręką przerzucając mnie sobie przez ramię, a drugą rozmasowując głowę. Kolejny typ który dostał w pysk. Chyba powinnam założyć jakiś dziennik.
- Nie lecę na ciebie! Jesteś dupkiem! Znam cię jeden dzień, a już dowiedziałam się jaki jesteś arogancki! Pochlebiasz sobie, ot co! Mylę się? - zapytałam.
- Sama mówiłaś o mnie tyle interesujących rzeczy... - zaczął znowu ignorując moje pytanie, ale widząc moją niezrozumiałą minę, postanowił konkretniej. - Mówiłaś, że jestem przystojny i inteligentny...
- ... i arogancki, irytujący, egoistyczny... aha, i skacząc z twojego poziomu EGO na poziom IQ można by się zabić. Dlatego wolę nawet nie patrzeć w dół. - rzuciłam. Obróciłam głowę w drugą stronę, tak by nie oglądać jego mordy. Chyba go wpieniłam...
- Ty też za dużo sobie wyobrażasz. Dla twojej wiadomości, nie jesteś pępkiem świata. Nie masz prawa obrażać każdego na swojej drodze. - powiedział ostro. Może i było w tym trochę prawdy, ale byłam teraz tak zbulwersowana, że nie zwracałam na to uwagi.
- Ja jestem tylko szczera! Mówię co myślę! A jak na razie pokazałeś mi się chyba z tej gorszej strony! To już twoja sprawa. Nie zależy ci najwidoczniej na ocenie publicznej. Czyli mamy jednak coś wspólnego.
- Nie mam ochoty się z tobą kłócić. Jedziemy. - powiedział, poczym ruszył ze mną w kierunku swojego cuda. Czy każdy w Tokio ma takie boskie samochody? Oczywiście, nie powiem mu tego, nie zgłupiałam do reszty. Zauważyłam także, że nagle stałam się bardzo trzeźwa. Widać wyrzuty pod adresem Sasuke nieco mnie otrzeźwiły. Przynajmniej na coś się przydał, idiota jeden. Pierwszy raz ktoś odważył się powiedzieć mi prosto w oczy co uważa o moim postępowaniu. Ale co on sobie myśli? Że klepnę go w ramię i dam plakietkę z tekstem: "Uzyskałem respekt u Saki. Zazdrośćcie mi!"? Niedoczekanie...
Wsiedliśmy do samochodu. Podałam mu adres domu. Okazało się, że mieszka wraz z rodzicami ulicę dalej. No cóż, nie żebym chciała jakoś wykorzystać tę informację. Ale zawsze warto wiedzieć kto gdzie mieszka. W razie nagłych wypadków...
- Powiedz mi... co łączy ciebie i Itachiego? - spojrzałam się na niego. Właściwie co miałam mu powiedzieć? "Przyjaźnimy się"? To za mało... "Mieliśmy romans"? No to już bardziej...
- Teraz? Teraz tylko przyjaźń. Kiedyś byliśmy razem, ale stwierdziliśmy, że lepiej czujemy się kiedy nic prócz przyjaźni nas nie łączy. Właściwie to on tak stwierdził, a ja przytaknęłam. Bo nie ośmieszę się na tyle, by błagać go by przy mnie został. - nie wiedziałam czemu, ale czułam, że przy nim mogę się otworzyć.
- Skrzywdził cię? - Hmm...
- W pewnym sensie. Oddałam mu część mojego serca, ale on tego nie wykorzystał. Zwrócił mi je, lecz nie chciało się z powrotem wpasować we mnie. Wiem, brzmię jak totalna idiotka, ale tak właśnie czuję. - wspominanie starych dziejów nieco mnie zasmuciło, ale nie dałam tego po sobie poznać. Nawet nie zauważyłam, kiedy dojechaliśmy i staliśmy pod moim domem. - Jednak wiem, że nigdy nic głębszego do siebie nie czuliśmy. Poza tym jest ode mnie o 5 lat starszy, wujek nie był tym faktem zbytnio zadowolony. Ale wiem, że gdybym naprawdę pokochała, zrozumiałby mnie i poparł moją decyzję.
- A co na to twoi rodzice. - wciąż dociekał.
- Nie żyją. - powiedziałam z kamienną twarzą. Nauczyłam się ukrywać emocję, gdy tylko rozmowa stacza się na te tory. To zbyt bolesne jak na mnie.
- Przykro mi. - chyba naprawdę tak myślał.
- Nie szkodzi. Ludzie przychodzą i odchodzą, a...- nie zdążyłam dokończyć, gdyż poczułam, że czyjeś silne ramiona oplatają mnie. Byłam kompletnie skołowana. Sasuke... mnie przytulił?! Co się dzieje...? Niepewnie i bardzo powoli oddałam uścisk. Boże, jak on bosko pachnie... zupełnie jak...
Mój anioł...
- Wiesz... przy mnie nie musisz ukrywać jak to cię boli. Wiem jak to jest stracić kogoś bliskiego... nie mam prawa porównywać do siebie tych sytuacji, ale przecież ja nie mam brata. Odszedł i chyba nie ma zamiaru wracać. Czuję się tak jakby go nie było, jakby umarł. A z nim i ja... - głos mu drżał. Mi zresztą pewnie także.
- Jesteś tu i to jest najważniejsze. Zawsze możesz pojechać do brata. Ja też zawsze mogę odwiedzić rodziców. Wiem, że oni są ze mną i, że mnie nie opuszczą. - spełniły się moje najgorsze obawy. Poczułam mokre łzy na policzkach. Szybko odsunęłam się od Sasuke i obróciłam w stronę okna. Już chciałam wytrzeć słone krople, gdy poczułam jak łapie mnie za ramiona i odwraca w swoją stronę. Uporczywie unikałam jego wzroku. Dokonał tego: zobaczył łzy tej jakże silnej, pyskatej Sakurci. Ciekawe komu pierwszemu powie. A zresztą nieważne. I tak niedługo cała szkoła się dowie, że jednak nie jest ze mnie taka kozara. Hah ..
- Nikomu nie powiem. - rzekł, jakby czytał mi w myślach. Spojrzałam na niego niepewnie, z niedowierzaniem. - Naprawdę. - nie wiedziałam kiedy, ale nasze twarze dzieliły milimetry. Kiedy już miało dojść do pocałunku, Sasuke przytrzymał mnie za ramiona i nachylił na moim uchem.
- "Nie bierzesz resztek". - zacytował mnie, a zważając na jego ton, uśmiechał się. Nie odpowiedziałam mu, tylko musnęłam jego policzek, rzuciłam ciche "dziękuję" i wysiadłam z samochodu. Ruszyłam w stronę domu. Na plecach czułam jego przenikliwe spojrzenie. Jednak nie obejrzałam się. Czy ja chciałam... pocałować Sasuke?! Nie, to się nie dzieję naprawdę...
Weszłam do domu po cichu. Wszyscy spali, a ja nie miałam ochoty na spowiedź. A takowa napewno mnie czeka. Po cichu, na palcach weszłam po schodach do mojego pokoju i zamknęłam drzwi na klucz. Ten dzień był naprawdę nienormalny. Chciałam sięgnąć po kopertówkę i wyjąć telefon, ale... no właśnie. Zostawiłam ją w samochodzie bruneta! Nie, nie, nie! Za co? Ukryłam twarz w dłoniach. Czemu to zawsze mnie się przytrafia? Jestem pechowa dupa, taka prawda. Będę musiała coś wymyśleć, żeby nie pomyślał, że jestem do końca popierdolona. Chociaż właściwie... co mnie on. Już wystarczająco się przy nim zbłaźniłam, nie zdziwiłabym się więc, gdyby pomyślał, że jestem z jakiejś innej planety. Przynajmniej na to wskazuje mój kolor włosów. Planeta Barbie. Hmm... niee, za takie przypuszczenie dostałby w twarz. Nienawidzę, gdy ktoś porównuje mnie do pustaków.
Westchnęłam. Bez zastanowiania rzuciłam się na łóżko i syknęłam gdy nadziałam się na coś twardego. Szybko poderwałam się i wzięłam do ręki... moją torebkę? Skąd, do kurwy nędzy, ona się tu wzięła?! Nie, ludzie... ja świruję. To sen. To koszmar. Zerknęłam na łóżko i coś jeszcze przykuło moją uwagę: biała, złożona karteczka. Błyskwicznie rzuciłam się na nią. Szybko rozłożyłam ją i przeczytałam na głos:
"Następnym razem pamiętaj. Nie chodzi mi tylko o torebkę..."
Sasuke
Idiota... przez niego nie zasnę, rozmyślając nad tym, o czym mam pamiętać... Wyciągnęłam telefon i skrzywiłam się: 26 nieodebranych od... zgadnijcie: Naruto, Ino, Hinaty, Temari, Tenten i Sasoriego... nie pamiętam nawet kiedy powymienialiśmy się numerami... szczegół. Postanowiłam oddzwonić do Sasoriego i zapytać jak z Dei'em. Wykręciłam jego numer i czekałam... 1 sygnał... 2 ....
- Halo?- usłyszałam.
- Za "halo" w mordę dają. - zaśmiałam się. - Jak tam z Deidarą?
- Ech, nie pytaj. Dei ma 21 lat a zachowuje się niczym 5 letnie dziecko. Jeszcze gdyby tyle ważył... Musiałem poprosić dwóch goryli, żeby pomogli mi go wnieść do auta.
- Masz dziewczęce rączki. Chociaż nie, bo ja jestem dziewczyną, a jestem od ciebie silniejsza.
- Nie dobijaj mnie...
- Dobra, czyli mam rozumieć, że dzwoniłeś do mnie po to, żeby sobie ponarzekać i potruć mi życie, a przynajmniej rozwalić do końca dzisiejszy wieczór, tak? - zapytałam z dezaprobatą.
- Poniekąd... - zaczął, ale słysząc warczenie w telefonie (wiem jestem jakaś pojebana, warczeć na kumpla xD dop.aut.) postanowił ratować swoją dupę, wybierając pierwszy lepszy temat. - ... ale zastanawiam się też, jakim sposobem wróciłaś do domu... no chyba, że nie wróciłaś... czy też jakim prawem nie zataczasz się ani nie jąkasz jak na nałogową alkoholiczkę przystało? - nie umie się ratować...
- Oj, po pierwsze: nigdy nie mów do kobiety, że jest alkoholiczką bo ci banie rozwali butelką po Sake i wtedy będziesz miał. Po drugie: Sasuke mnie odwiózł, bo Ino nie miała miejsca w aucie, a po trzecie: jestem pijana, ale ty także. - wiem, zaprzeczam swoim wcześniejszym słowom, ale dla dobra sprawy mogę się wyrzec "dobrej" opinii.
- C... co? Ja jestem trzeźwy, wypiłem jednego drinka. Słabego. - zamlaskał zdegustowany.
- Tak, ale tylko pijani potrafią rozmawiać między sobą normalnie, a jak widać my prowadzimy inteligentną konwersację. Czyli są tylko dwie opcje: albo ja nie jestem pijana, co oczywiście odpada bo wypiłam połowę ich zapasów alkoholu, albo to ty masz słabą głowę i odpadasz po jednej rundce. Czyli jaki morał z tego? Nie ma kurwa morału, ale za to ty: ograniczaj się, a nie pierdol na Dei'a. - byłam coś winna Deidarze. Niech się cieszy, że go bronie.
- Hmm... dobra, chcę mi się spać, zadzwonię jutro. - ale się wymiguje, skurwiel jeden...
- Ale jak będziesz miał kaca to nie zadzwo... - nie zdążyłam dokończyć bo usłyszałam pikanie ogłaszające przerwaną rozmowę. Postanowiłam do niego napisać.
"Ty chamie jebany, żeby cię jakiś pedał zgwałcił -,-"
Chwilę potem dostałam wiadomość:
Nowa wiadomość od
Saso; 33
"Weź bo wykraczesz. Mam jakiegoś dziwnego sąsiada. Jestem pewien, że nie pogardziłby takim słodkim chłopakiem jak mua ^^"
Spojrzałam na wyświetlacz wielkimi oczami i szybko wystukałam odpowiedź.
"Ty się cieszysz popularnością wśród pedałów? Z tobą jest gorzej niż ze mną. Może to ty jesteś gejem, hmm?"
Szczerze? Nie chciałam poznać odpowiedzi... nie chciałam, albo raczej bałam się ją poznać. Chociaż mnie by to nie przeszkadzało, bo lubię go za charakter a nie orientację, ale martwię się co by sobie Deiuś pomyślał. No chyba, że oni... brr, Saki nie myśl o tym.
"A może chciałabyś się przekonać? Hah. Nie martw się, jesteśmy całkowicie hetero. Ja i Dei. :P"
Ufff... już się bałam.
"Dobra, bo już myślałam, że wy jesteście ze sobą."
No co? Szczerość...
"Saki! Czemu ty podważasz naszą męskość? Deidara by cię za to zabił. Albo zaciągnął do łóżka, żeby ci udowodnić, że woli dziewczyny... xD"
Uuu, za nic, nie jestem jakąś zdzirą którą pukasz, gdy chcesz wiedzieć przy kim ci stanie...
"Nic nie podważam, zapytać się nie można?"
Nie wiem czemu ludzie nie lubią o tym gadać. Przecież te tematy czekają każdego z nas, nie ma co tego odwlekać...
"To są prywatne sprawy... My się ludzi nie pytamy jaka jesteś np. w łóżku... Hihi... ^.^' "
O kurwa... O.O .
"Czy to... nerwowy chichot? Wy mnie obgadujecie o.o . Jeśli interesuje was jaka jestem to się lepiej mnie pytajcie, ja wam chętnie opowiem to i owo ... "
Muahah.
"Ta, chyba nie ty a twój prawy sierp. Weeź, nie obgadujemy cię, popytaliśmy troszkę Itasia, czy fajnie z tobą... on powiedział, że superowo :D"
Ooo, nie. Przegięcie.
"Wątpisz? Jeśli tak to mogę ci udowodnić ;*. Ale to innym razem teraz idę spać. Ale będzie jutro kac... Ty też się gotuj, pijaku jeden obgadujący swoją przyjaciółkę alkoholiczkę i gadający o jej sprawach prywatnych z jej -ex'em. Bye."
Ziewnęłam. Ta rozmowa mnie pobudziła, ale i tak chyba nie dam rady iść z nimi jutro na te zakupy. Coś czuję, że będzie niezły rzyg...
"Taa innym razem :* . I ty o sobie możesz gadać "alkoholiczka" a inni o tobie nie? Foch! Nq."
Pfff, foch? Na mnie?! Niedoczekanie.
"Tak, ja mogę. Wsadź se tego focha w dupę. Wiem, że długo nie wytrzymacie beze mnie. Do jutra i miłego rzygania."
Tak, jestem pewna siebie. Ale to dlatego, że znam ich reakcje. Podeszłam szybko do szafy, wyjęłam piżamę składającą się z krótkich szortów i bluzki na ramiączkach i wbiegłam do toalety. Wzięłam szybką kąpiel, rozczesałam włosy i postanowiłam położyć się spać. Pamiętam, że zanim usnęłam, pocałowałam jeszcze czarną łezkę. Nie zdążyłam dłużej porozmyślać nad związkiem między moim aniołem a Sasuke, gdyż Morfeusz postanowił pochwycić mnie w swe ramiona. Wiem jedno: jeśli mają oni coś wspólnego, to dowiem się co ich łączy.
-----
Mam jakiś średni ten humor xd Widzicie napisałam nocię z dnia na dzień! Hardcore dla mnie! Nocia troszkę wnosząca do sprawy, mianowicie że Saki to intrygantka i menda :O A Saso ma słaby łeb .. Sory, że krótka, głównie dialogi, ale musiałam się wyżyć na jakimś facecie, bo kobiety to płeć nietykalna >nawet nie próbować!< Będę teraz prawdopodobnie pisać częściej i krócej :] Chyba, że wolicie rzadziej a dłużej? To już wy wybieracie :)
częściej i krucej tak trzymaj.
OdpowiedzUsuńNiemogę sie doczekac nexa.
Dzięki za dedyk ;*Notki z dnia na dzień są coraz lepsze i wolę je częściej czytać nawet jeśli byłyby krótkie.Saki jak zwykle zarąbista tak samo jak jej rozmowa z Sasorim. Fajnie, że Sakura otworzyła się tak na Sasuke (zresztą on też)i opowiedziała tyle o sobie, a ten wyczuł co się z nią dzieje i po prostu przytulił.Bardzo przyjemnie mi się czytało i mam nadzieje, że poprawił ci się już humor. Czekam z niecierpliwością na nexta XD.
OdpowiedzUsuńja bym jednak była za tym ,żeby były dłuższe.. -.- ale to twój wybór. Czyżby twoje opowiadanko z RealLive wchodziło w fantasty ? Buziaczki !
OdpowiedzUsuń