Cierpiąca - właśnie o to chodzi! Strzelajcie we mnie sugestiami, bo ja wtedy wiem, czego ode mnie oczekujecie i o czym chcecie czytać! 'Subtelniej' mówisz? Oj, będzie jeszcze tyle tych romansów że wreszcie się wam znudzi ^^
Zapraszam do czytania :) !
Chciałabym też SERDECZNIE podziękować Miyako - chan za to że udostępnia moje bazgroły na Facebooku :) Dziękuję ci :>
-----
Obudził mnie dźwięk nadchodzącej wiadomości. Coś czułam, że ten ktoś kto truje mi dupę o... 11:58 ... będzie miał rozwalony cały dzień. Leniwie sięgnęłam po telefon i zerknęłam na wyświetlacz zmrużonymi oczyma.
Nowa wiadomość od
Deiuś ;*
I jak, żyjesz? :D
Szybko wyklikałam odpowiedź:
Tak, żyje, ale nie będę mogła tego samego powiedzieć o tobie gdy tylko cię dorwę...
Znaczy, gdy tylko dojdę do siebie.
Czyżbym... obudził cię? >.>
Brawo, dostałeś Oscara od Saki za największą spostrzegawczość sezonu! Kiedy przyjdziesz go odebrać? Jak najszybciej, bo już nie mogę się doczekać by wbić ci go w dupę...
Sakurcia, nie przesadzaj, miałaś zamiar leżeć cały dzień w wyru jak jakaś sparaliżowana?
Tak! A teraz żegnam! Muszę jeszcze coś zrobić. Przez ciebie się nie wyspałam i muszę przesunąć mój zamach: podpadłeś mi kotku. Mam cię na oku.
-,- ... z tobą naprawdę jest źle. Matko, z kim ja się zadaje?
Nie odpowiem na to niestety, bo nie znam twego pełnego życiorysu (w sklepach zabrakło), lecz teraz muszę się pożegnać tak na serio, bo trzeba jakoś odespać to chlańsko. Twoja wina. Nara.
Cześć...
Rzuciłam telefonem z powrotem na szafkę i spoglądnęłam za okno: słońce świeci, chmurki zniknęły, niebo błękitne, a ptaszki śpiewają. Napewno dziś nigdzie nie wyjdę. W taką pogodę? Chyba was to słoneczko za mocno przygrzało. Dobra, czułam się teraz jak wampir odseparowany od świata zewnętrznego, ale co? Rzeczywiście, za dużo "Zmierzchu" się naooglądałam. W wieku 13 lat, próbowałam ugryźć mojego wujka. Cicho, miałam fazę. Kryzys wieku młodego, kiedy chce się mieć 160 lat. Deidara, masz przesrane. Może i to nie twoja wina, że się tak upiłam, ale wiesz... mogłeś nie przychodzić. Do moich myśli powróciły zdarzenia z wczorajszego wieczoru. Uśmiech sam wpełzł mi na twarz:
Usiedliśmy razem na kanapie i postanowiliśmy, że zanim zaczniemy na dobre, obejrzymy jakiś horror. Przez cały seans tuliliśmy się do siebie jak małe dzieci, kołysząc się w prawo i lewo. Z przerażonymi minami darliśmy się sobie nawzajem do ucha. Hah, ale to było dobre! Gdy film się skończył postanowiliśmy się napić: a że my umiaru nie mamy, a też środków nam nie brakuje, piliśmy piwo po piwie. W końcu po jakichś pięciu puszkach, usiedliśmy po turecku na ziemi i... :
- Zadanie czy pytanie? - wrzasnął Dei.
- Pytanie! - odpowiedziałam. Wolałam na początek z nim sobie nie pogrywać...
- Czy ci się podobam? - zapytał mrugając do mnie zalotnie. Roześmiałam się.
- Jasne kotku. - odpowiedziałam, na co oboje się zaśmialiśmy. - Teraz ja: Zadanie czy Pytanie?
- Jasne, że zadanie! - odpowiedział z uśmiechem. Ważne jest pozytywne nastawienie.
- Hmm... idź kup mi tampony w aptece, bo mi się skończyły. Masz niedaleko. - uśmiechnęłam się chytrze, jednak jego po alkoholu nic nie zrazi.
- Ok... szykuj sie, bo teraz masz zadanie. - hah, zobaczymy co tam masz... hmm, czyżby znowu skojarzenia? Ludziee...
- Spoko... No pędź bo mi cieknie! - wrzasnęłam mu na odchodne, po czym roześmiałam się. Wrócił po jakichś 5 minutach cały czerwony. I to bynajmniej nie za sprawą alkoholu. - Mogę tylko się domyślać, co się tam działo. Musiało być bardzo gorąco, skoro jesteś taki czerwony.
- Nie mam ochoty o tym gadać... - mruknął zdegustowany podając mi tampony, ale zaraz się rozpromienił. - No Sakurcia, zadanie...
- Jasne... - westchnęłam. Jaki z niego cham, coś czuję, że zaraz zgwałci mnie psychicznie.
- Wyjdź na dwór, idź pod dom Sasuke i krzyknij, że go kochasz i że chcesz za niego wyjść. - moje oczy zrobiły się wielkie. O ty chytrusie. Przełknęłam głośno ślinę, ale poczęłam się podnosić.
- Ale ty idziesz ze mną. - powiedziałam przez śmiech. Jego mina była dość zdezorientowana, ale cóż: ja mam dość częste rozdwojenie jaźni.
Jakieś 10 minut zajęło nam dojście pod dom Uchihów. Pewnie poszłoby nam szybciej, gdybym się tak nie guzdrała. Wreszcie gdy byliśmy pod drzwiami, przystanęłam, nabrałam powietrza w płuca i wrzasnęłam.
- Sasuke, kocham cię! Wyjdź za mnie, błagam! - miało wyjść poważnie, ale już pod koniec wypowiedzi, oboje turlaliśmy się po trawniku ze śmiechu. Spojrzałam się na drzwi wejściowe i ujrzałam w nich głowę bruneta, który patrzył się na nas z politowaniem. Wydawało mi się, że przez ułamek sekundy, uśmiechał się lekko. - No nic to my już pójdziemy... - zaśmiałam się i poczęłam kierować w stronę domu, ale głos Sasuke mnie zatrzymał.
- A nie chciałabyś poznać mojej odpowiedzi? - uśmiechnął się chamsko. - Jasne, że za ciebie wyjdę. - zakręciło mi się w głowie.
- Idiota. - mruknęłam pod nosem. Zanim jeszcze zniknęliśmy za budynkiem, usłyszałam:
- Ślub w grudniu popołudniu! Już nie mogę się doczekać. - uśmiechnęłam się nikle. I znowu wyrwał mnie z mojego pijackiego świata, przez co szłam prosto i myślałam racjonalnie. No nic, jeszcze to nadrobię.
Resztę wieczoru spędziliśmy na graniu w onse madonse, łapki i baranki. Achh, jak małe dzieci. Do tego pewnie zbudzilśmy pół miasta swoimi pijackimi śpiewami, a że oboje nie umiemy śpiewać, to lepsze by było określenie pijackie fałsze. Dei musiał się zbierać, a ja wolałam go nie zatrzymywać, bo mógłby to w tym stanie wziąć na zbyt poważnie.
- Narka. - rzucił całując mnie w policzek.
- Dojdziesz do domu? - martwiłam się trochę, bo on ledwo chodził.
- Jasne, don't worry, be happy... - i znowu zaczął wyć. Aż mi uszy pękały.
- Dobra, dobra, skumałam.- mruknęłam. - Pa. - zamknęłam drzwi, poczym udałam się do pokoju, by ocenić swój stan. Ujdzie. Napewno lepiej niż rano. Brrr, zgroza. Drgnęłam, gdy 5-10 minut po wyjściu Dei'a usłyszałam przekręcany klucz w zamku. Uff, dobrze, że wyszedł, bo oboje z nas czekała by ciężka spowiedź. Jego zapewne skończyłaby się śmiercią w katuszach, a moja dożywotnim szlabanem. Bo niby pełnoletność w Japonii osiąga się w wieku 20 lat, lecz, ja uznam się pełnoletnią w wieku 18 (^^). Ale, że wujek, jest taki, a nie inny, byłby w stanie nawet mnie więzić. Dla "mojego dobra", oczywiście.
Bez kąpieli, przebierania się w piżamę czy zastanawiania się nad tym co zobaczę jutro w lustrze, uwaliłam się na łóżko i niemal natychmiast zasnęłam.
Dlatego właśnie lubię spędzać czas z Dei'em, bo z nim czuję się jak z męską wersją siebie. Tylko że o 5 lat ode mnie starszą. Szczegóły. Achh, dzisiaj niedziela. Znowu czuję, że nie mam ochoty nigdzie wychodzić. Do tego jutro szkoła... i spotkanie z "moim przyszłym mężem". Hah, ciekawe. Do tego czeka mnie spowiedź przed Ino, która już zapewne zdążyła podzielić się moim kłamstwem z połową miasta. Ciekawe co Sasuke na to. Uśmiechnęłam sie diabolicznie. Nie będzie sobie ze mnie żartował. A zamach przełożę na inny dzień.
Postanowiłam, że spakuję się do szkoły w moją zajebiście słodką listonoszkę w kwiatki. Mam się czym lansować (xd). Gdy skończyłam, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Zauważyłam, że wciąż jestem w ciuchach ze wczoraj. Szybko zdjęłam je, poszłam się wykąpać i nałożyłam piżamkę składającą się z koszulki na grubych ramiączkach i szortów z krówką z tyłu. Idealnie komponowała się z moimi kapciami w łaty i pluszakiem ciasteczkowym potworem (hio hio hio dop.aut). Postanowiłam, że zdrzemnę się, ponieważ po pierwsze: Dei nie dał mi się wyspać, a po drugie: i tak nie mam nic ciekawszego do roboty. Wiem, jestem tak zdesperowana, że idę spać o 15:00. Położyłam się więc i tak jak zasnęłam, tak spałam.
***
Obudziłam się o 5:50 czyli spałam... prawie 15 godzin! O ... mój ... Boże... Ze mną jest coś cholernie nie tak... Do szkoły mam na 8:00 ... dobra, mam 2 godziny na przygotowanie się, starczy. Podeszłam do szafy i spojrzałam poirytowana w jej stronę. Nie mam się w co ubraaaać. Chociaż ostatnio robiłyśmy zakupy. Zerknęłam jeszcze raz w stronę tej pustej zdziry. A potem na swoją piżamę. Może tak pójdę? Napewno byłoby mi bardzo wygodnie. Westchnęłam. Wyciągnęłam różową koszulkę z krótkim rękawem w kratkę czy co to tam na niej było, białe rurki i białe tenisówki z różowymi akcentami. Ach, dzisiaj rzeczywiście dużo różu. Poszłam do toalety wolnym krokiem: nie spieszyło mi się. Umyłam się, wysuszyłam włosy i ubrałam ciuchy. Włosy związałam "w supeł", a usta pomalowałam błyszczykiem. To wszystko zajęło mi 1,5 godziny. Mój rekord, pomyślałam sceptycznie. Nie jestem jakąś zapatrzoną w siebie egoistką, a napewno nie jestem próżna. Po prostu lepiej się czuję dobrze wyglądając. Wyszłam z toalety i walnęłam się na łóżko. Mimo, że spałam tyle ile śpi się w dwa dni, nadal byłam jakaś przymulona. Ale wolę wyjść do szkoły niż znowu grzać dupę, bo jeszcze zwariuję do reszty. Postanowiłam, że sprawdzę pocztę: dawno nie wchodziłam na kompa. Moje oczy powiększyły się do granic możliwości, gdy zobaczyłam full reklam, spamów itp. Chwilę potem wkurwiłam się, zaznaczyłam je i bez wahania wywaliłam do kosza, po czym i go opróżniłam. Wiem, jestem bezwzględna. Reszta maili była od rodziny i niektórych znajomych. Skąd oni, do chuja, mają moją pocztę? I jak w Tokio zachować prywatność, gdy każdy ma twój numer czy gg? Poirytowana zamknęłam z trzaskiem laptopa. Za 25 minut rozpoczynają się lekcje. Postanowiłam napisać do Hinaty.
Hej, nie chciałabyś się zabrać ze mną do szkoły? Po co masz się tłuc tą zawodną komunikacją miejską?
Ach, skąd ta dobroduszność u mnie? Może stąd, że mi się nudzi.
Sory, ale... ja już z kimś jadę...
Wiedziałam, że się skrępowała...
Czyżby Naruto?
Mhmm...
Spoko, nie będę przeszkadzać waszej miłości. Mam nadzieję, że coś z tego będzie :P.
Dzięki, za wyrozumiałość : )
Nie ma za co, złotko. Do zoba w budzie ^^.
Czyżby już wszyscy byli tacy szczęśliwi? Czuję się jak odludek i to coraz większy. No nic, więc ja i moje Lam będziemy sami. Hah, to nawet lepiej. Zaniedbywałam je wcześniej, trzeba to nadrobić... myślę, że każdy samochód ma uczucia, tak jak ludzie. Wiem, cicho. Jestem jebnięta. Ale jakby się nad tym zastanowić...
Nad takimi rzeczami rozmyślałam, jadąc do szkoły. Gdy podjechałam pod sam budynek, zaparkowałam, wrzuciłam kluczyki do torby i ubrałam moje białe lustrzanki. Nie ma co. Piździ dziś to słońce na całego. Weszłam do szkoły i skierowałam się pod drzwi klasy. Nagle ktoś szarpnął mnie za ramię, przez co oboje wylądowaliśmy w męskiej ubikacji. Poczułam ten boski zapach. Już wiedziałam kto to był.
- Dezynfekcja zakończona. - usłyszałam jeszcze, zanim Sasuke wpił się w moje usta.
-----
Co do noci: nie wyszła mi. Nie tak przynajmniej miała wyjść w moim mniemaniu. Sakura za dużo śpi, za mało robi. Wyobraźnia mi siada co musicie mi wybaczyć. Przepraszam, że taka krótka! I ogólnie skumam jeśli sie wam nie podoba, bo ja już jej nienawidze :) I jeszcze coś: nie będę pisać notek codziennie, czasem może się zdarzyć, ale prawdopodobnie będą co 2-3 dni, bo nie mam siły ani czasu . Bardzo się cieszę, że się wam podoba < 3
Piżamka Saki:
Torba Saki (<3) :
Strój Saki:



Świetnie co chwila się śmiałam ! A najbardziej jak saki powiedziała przed domem Sasuke kocham cię wyjdz za mnie! Po prostu prawie sie poryczałam^^. Blog świetny jak zwsze bardzo mi się podobało! Czekam na nexa.
OdpowiedzUsuńpozdro od wercii ^^
Notka świetna. Jestem ciekawa jak Saki zareaguje na to co zrobił Sasuke. Sorry, że tak krótko ale wyjeżdżam na wakacje i nie mam czasu dłużej skomentować tej notki ( i wcale nie jest zła).
OdpowiedzUsuńSpoko, dziękuję, że wgl komentujesz :) I osobiście też jestem ciekawa jak zareaguje, choć już chyba wiem :P
Usuń